Witaj na moim blogu! To jest tylko próba szablonu. Aktualnie nie masz tu czego szukać. Zaraz będę robić projekt. Koniec roku już w piątek, oceny wystawione i jedyna w jedną czy drugą stronę już nie zrobi nikomu różnicy (ta, nadzwyczajne posiedzenie, jasne...), a ona daje nam projekt. Logiczne. Ech... Wciąż to czytasz? Dobra. Muszę skądś dostać biografię Anny Boleyn, ale nie napisaną przez Anglika, bo oni mają dość subiektywny punkt widzenia. To takie trudne!

piątek, 19 czerwca 2015

Pandemonium

    Nieubłaganie zbliżała się noc. Przez okna martwych domów wpadały ostatnie promienie słońca, oświetlając brudne podłogi, nie oszczędzając nawet nadpalonych mebli. Mimo tego, że mieszkania rozciągały się na znaczną część zapuszczonego pola, słychać tu było tylko cichy chrobot myszy i szczurów, wygryzających dziury w deskach, które kiedyś – dawno, dawno temu – można nazwać było częściami ścian. Dzisiaj to tylko opuszczone rudery, przed którymi straszą swoje pociechy ostrożne matki. „Tam są duchy!”, mówią. „Tam diabeł swą siedzibę ma!”. Prawdziwym powodem jest możliwość zawalenia się dachów na głowy czy prawdopodobność innych, wysoce niebezpiecznych sytuacji.
    Nie wiedziały nawet, jak bardzo prawdziwe są te „bajki”, którymi karmiły dzieci.
    Pierwszy krok. Drugi. Trzeci. Noga za nogą – szybko. Szybciej. Szybciej. Szybciej! Krew na rękach. Spaczona. Morderczyni. Wygnana. Nie żałuj za grzechy. Czy za nie żałujesz? Żałuj. Bój się. Płacz. Daj się sprowokować.
- Jest tu kto? – odważyła się zawołać. Niepewnie pchnęła drzwi najbliższego z domów – natychmiast wypadły z zawiasów. W środku panowała całkowita ciemność. „Nic nie ma…” Zacisnęła mocno powieki, odruchowo szczelniej opatulając się czerwonym płaszczem. Nic tu nie ma. Nic nie ma. Nie. Jest wszystko. Do domu. Do światła… Do zadbanego pola i nowych domów. Do ludzi.
    Zlituj się nade mną, bom zgrzeszyła. Pozwól mi stąd wyjść żywa… Z siedziby diabła samego i Pandemonium jego. Pandemonium… Chcę stąd wyjść. Chcę tu zostać.
    Jej czarne jak smoła włosy rozwiał wiatr. Rozdzierający, silny. Cofnęła się o krok chwiejnym krokiem.
    Alicjo, dziecko, coś ty zrobiła?
    Tutaj nie straszą duchy. To bzdura. Bajka. Legenda. Przesąd…
    Jeśli będę miała własny świat, wszystko będzie w nim nonsensem… Nic nie będzie tym, czym jest, bo wszystko będzie tym, czym nie jest.
    Ale co z tymi plotkami o Lucyferze?
    Zawarłam pakt z diabłem… Obiecał mi, że stworzy dla mnie taki świat, jaki będę chciała… Jeżeli tylko zamieszkam z nim w Pandemonium.
    Ogień. Piekło. To wszystko… To wszystko jest tuż za drzwiami. Nie możesz się sprzeciwić, Alicjo.
    Obiecałaś.